Tłumacz

6.04.2013

Moja inspiracja


Każdy w swoim życiu ma coś, co go inspiruje, zachęca do działania. Często jest to jakiś przedmiot, fotografia, film, czy też nawet wspomnienie. W moim przypadku taką mobilizację czerpię z zespołu „Lady Pank”, a raczej ich utworów, których słucham od dziecka.
Dla tych, którzy nigdy nie mieli z nimi styczności- „Lady Pank” to polska grupa rockowa założona w 1981 roku w Warszawie przez Jana Borysewicza i Andrzeja Mogielnickiego. Skład grupy często się zmieniał, jednak od zawsze występuje w nim Jan Borysewicz (gitara solowa, śpiew) i Janusz Panasewicz (śpiew). Zespół wydał ponad dwadzieścia płyt.
Myślę, że wystarczy już tych encyklopedycznych informacji, ponieważ to nie one są tutaj najważniejsze. Chciałabym skupić się głównie na najistotniejszej kwestii, czyli utworach tego zespołu, bowiem są one niezwykłe. Słowa nie zawierają skomplikowanych metafor, są łatwe do zrozumienia, a więc docierają do każdego, wystarczy tylko wsłuchać się w tekst połączony z odpowiednio dobraną, świetną muzyką. To niesamowite jak tak proste słowa mogą wiele przekazać. Piosenki tego zespołu opisują życiowe sytuacje, które na co dzień trudno byłoby ubrać w tak banalne, lecz głębokie słowa. To sprawia, że słuchając tych utworów często się z nimi utożsamiam. „Lady Pank” stworzył bardzo dużo znanych piosenek. Najsławniejsze z nich to: „Mniej niż zero”, „Tańcz głupia, tańcz”, „Jak igła”, „Zawsze tam, gdzie Ty”, „Kryzysowa narzeczona”, „Fabryka małp”, „Mała Lady Punk” i wiele, wiele innych. Jednak moim ulubionym dziełem tego zespołu jest utwór „Na co komu dziś”. Ta piosenka nie ma sobie równych. Pokazuje ona przemijalność życia. Główną myślą jest to, że trzeba żyć chwilą, ponieważ nigdy niewiadomo, co nas czeka, a ten niezwykły przekaz widać dobitnie w tak prostych słowach refrenu:
 „Na co komu dziś wczorajsza miłość
Na co komu dziś wczorajszy sen
Po co dalej pić to samo piwo
Kiedy czujesz, że uleciał gaz”
Według mnie „Lady Pank” jest najlepszym zespołem, jaki znam. Ich piosenki zawsze docierają głęboko do mojego wnętrza i zostają w nim na bardzo, bardzo długo. Podziwiam cały zespół, wszystkich z osobna za to, jak wielkie serce wkładają w swoje utwory. Gdybym tylko mogła, podziękowałabym im za te wszystkie wspaniałe piosenki, które mnie wychowały. Bez nich nie byłabym tym, kim jestem. Wszystkim gorąco polecam zapoznanie się z ich twórczością.

3.04.2013

Po prostu nie wiem

Nie lubię, kiedy dopadają mnie takie momenty, jak ten. Czuję, że bardzo chcę coś z siebie wyrzucić, ale sama nie mam pojęcia, o co mi tak naprawdę chodzi. Towarzyszy mi uczucie pustki, smutek, może trochę żal, ale bez konkretnego powodu... Jeszcze dziesięć minut temu uśmiechałam się do monitora, tradycyjnie przeglądając różne strony internetowe, a teraz? Teraz po prostu jest mi... dziwnie? Nawet nie potrafię użyć bardziej literackiego określenia. Najwidoczniej to jest najbardziej adekwatne do napływających teraz pesymistycznych uczuć. Pisząc to zastanawiam się, co ze sobą teraz zrobić? Czy iść spać? Czy jednak wybrać się na wieczorny spacer i ogarnąć te aż wszystkie, albo aż żadne myśli?

Może po prostu pozostanę tak, jak teraz jestem. Wpatrując się w mroczny, jasny od leżącego śniegu widok za oknem. Rozmyślając, aby posklejać jakoś mętlik w głowie i "przelać go na ekran". Co jakiś czas zerkając pustym wzrokiem na telefon w oczekiwaniu na sms'a od Ciebie, kochanie...

2.04.2013

W sidłach fałszywej miłości

Dlaczego takie zjawisko w ogóle istnieje? Całe szczęście ja nie pozostaję w takim zakłamanym związku, ale boli mnie i wręcz przeraża, że dotyka to jedną z bliższych mi osób...
Zuzię znam w sumie krótko, siedem miesięcy. Jednak po takim czasie mogę stwierdzić, że jest to osoba bezpośrednia, wesoła, zwariowana i śmiała do ludzi. Jest jedną z najbardziej optymistycznych osób, jakie znam. To aż nieprawdopodobne, że tak pozytywna osoba trafiła na takiego chłopaka...
Nie rozumiem, jak można kochać kogoś tak chamskiego, ordynarnego, zaborczego i pozbawionego szacunku do ludzi. Jak można kochać kogoś, kto nie jest do końca wierny? Jak można kochać kogoś, kto sprawia nam więcej przykrości niż daje szczęścia? Jak można kochać kogoś, kto odbiera nam możliwość bycia sobą? Moim zdaniem to bardziej przywiązanie i strach przed byciem samą niż miłość. Tym bardziej, że miłość w związku musi być odwzajemniona, a z jego strony to raczej nie jest kochanie tylko potrzeba posiadania kogoś na własność. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie potrafią się uwolnić od tak toksycznego związku...

Może to dziwne, że postanowiłam tutaj to opisać, ale jeśli coś dotyczy moich przyjaciół, to wpływa to również na mnie. Po sytuacji opisanej nieco w poprzednim poście w roli głównej z moją "byłą przyjaciółką" (wiem, śmiesznie to brzmi) nie potrafię być obojętna na innych. 
Ten post jest swego rodzaju "rozgrzewką" przed jutrzejszą bardzo trudną rozmową z Zuzią...

Sen o przeszłości

Miałam dziś sen. Niby taki zwykły, nic nieznaczący, jednak wywołał u mnie dziwne uczucia...
Kontakt straciłyśmy już niewiele ponad rok temu. Nasza znajomość poza przelotnym "cześć" i spotkaniami w autobusie ogranicza się do zera. Fakt, strata przyjaciela boli, nawet bardzo. Najgorzej było na początku, jednak już po takim czasie praktycznie w ogóle o tym nie myślałam. A dziś? Głupi, zwykły sen, że zadzwoniła, przyszła do mnie w odwiedziny i było jak dawniej wzbudził tyle emocji i refleksji... Jestem świadoma tego, że wina za rozpad naszej przyjaźni nie leży tylko po jej stronie, ja też nie byłam fair. Jednak to, że ona przez pierwszą, jedną jedyną kłótnię tak łatwo potrafiła zakończyć naszą długą znajomość boli... I przyznaję się, że gdzieś pomiędzy tymi pustymi spojrzeniami, wyśmiewaniem, sztucznymi słowami tęsknię za nią czasem...

Heh, trochę żałosne jest to, co tutaj dziś piszę, jednak po napisaniu tego wszystkiego mi ulżyło. Staram się żyć w przekonaniu, że to tylko głupi sen, jeden z wielu i nie ma co więcej do tego wracać. Było, co było i na pewno będzie, co ma być, nic na siłę. Nie zamierzam więcej o tym myśleć i chcę się cieszyć innymi znajomymi, moim związkiem, przyjaciółką, która zawsze gdzieś tam była, jednak lepszą więź z nią odzyskałam po stracie tej pierwszej... no i oczywiście nowymi znajomościami z naprawdę świetnymi ludźmi :)