Nie lubię, kiedy dopadają mnie takie momenty, jak ten. Czuję, że bardzo chcę coś z siebie wyrzucić, ale sama nie mam pojęcia, o co mi tak naprawdę chodzi. Towarzyszy mi uczucie pustki, smutek, może trochę żal, ale bez konkretnego powodu... Jeszcze dziesięć minut temu uśmiechałam się do monitora, tradycyjnie przeglądając różne strony internetowe, a teraz? Teraz po prostu jest mi... dziwnie? Nawet nie potrafię użyć bardziej literackiego określenia. Najwidoczniej to jest najbardziej adekwatne do napływających teraz pesymistycznych uczuć. Pisząc to zastanawiam się, co ze sobą teraz zrobić? Czy iść spać? Czy jednak wybrać się na wieczorny spacer i ogarnąć te aż wszystkie, albo aż żadne myśli?
Może po prostu pozostanę tak, jak teraz jestem. Wpatrując się w mroczny, jasny od leżącego śniegu widok za oknem. Rozmyślając, aby posklejać jakoś mętlik w głowie i "przelać go na ekran". Co jakiś czas zerkając pustym wzrokiem na telefon w oczekiwaniu na sms'a od Ciebie, kochanie...
Może po prostu pozostanę tak, jak teraz jestem. Wpatrując się w mroczny, jasny od leżącego śniegu widok za oknem. Rozmyślając, aby posklejać jakoś mętlik w głowie i "przelać go na ekran". Co jakiś czas zerkając pustym wzrokiem na telefon w oczekiwaniu na sms'a od Ciebie, kochanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz